Jedną z decyzji, jakie należy podjąć na etapie wyboru oferty, jest wariant rat – równe/malejące. Który wybrać?
Podstawowa, „widoczna”, różnica to wielkość rat – która w przypadku rat malejących na początku jest większa od rat stałych, aby później, w końcowych latach spłacania kredytu, obniżyć się poniżej poziomu raty stałej.
Kolejna różnica związana jest z odsetkami – raty malejące powodują szybszą spłatę zaciągniętego kredytu, co w konsekwencji, przy dużej kwocie, może oznaczać nawet kilkadziesiąt tysięcy oszczędności w skali kilkudziesięciu lat.
Tutaj wiele osób powie, że warto jest zatem brać kredyt tylko w ratach malejących. Niewątpliwie, jeżeli pozwala nam na to zdolność kredytowa, tak. Jednak należy pamiętać o tym, że większa rata na początku oznacza… mniejszą naszą zdolność kredytową przy zaciąganiu kolejnego kredytu, starania się o kartę kredytową, zakup w sklepie pralki na raty itp. Owe parę/kilkaset złotych różnicy może mieć znaczne reperkusje dla naszego domowego budżetu.
Warto zatem np. zastanowić się, czy nie wybrać w tej sytuacji wariantu rat stałych, ale z nastawieniem wcześniejszej spłaty kredytu. W ten sposób praktycznie zapłacimy tyle samo, jakbyśmy wzięli kredyt w ratach stałych (oczywiście będzie to trochę więcej, jednak nie wyniesie to tyle, co w w/w przypadku). Jeżeli zaś pojawi się konieczność np. wymiany pralki, przez kilka miesięcy nie będziemy nadpłacać.
Bardzo wazny będzie też aspekt bezpieczeństwa finansowego – jak nadpłacamy, to w „trudnych czasach” nie musimy spłacać raty plus np. 400 zł, a tylko samą ratę. To 400 zł może zaś okazać się istotnym dla zachowania naszej płynności finansowej….
